Łebskie myśli

Upał. Rzadki nadmorski las. Ptaków nie słychać, czasem tylko jakiś owad zabrzęczy. Co jakiś czas przemykają, wzbijając na piaszczystej drodze tumany kurzu, cichobieżne meleksy, z rzadka tylko dając sygnały dźwiękowe, kiedy turyści piesi i rowerowi za mało miejsca zostawią dla transportu organizowanego do wydm.

Zbocze wydmy – przynajmniej w dolnej części – jest strome. Patrzę na pokonujących to zbocze ludzi i nie umiem się oprzeć myśli, że Wydma Łącka powinna zostać jakimś narodowym miejscem pielgrzymkowym. Nigdzie chyba bowiem nie widziałem tylu ludzi idących na kolanach, aczkolwiek podpierając się także rękami… 

Stoję na niskim bocznym wierzchołku Wydmy Łąckiej, patrzę na siodło i właściwy grzbiet. Palące słońce rozjaśnia piasek niemal do białości, aż mam wrażenie że stoję na ośnieżonym stoku i wzrokiem szukam wyciągu. Kiedy później schodzę ze szczytu szerokim zboczem o zmiennym nachyleniu, nie potrafię już tego opanować i ze śmiechem zaczynam udawać krystianie (bo lecieć na krechę byłoby zbyt głupio). 

Łeba Wydma Łącka Słowiński Park Narodowy

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s