Pierwszy śnieg

Wstałem około świtu i patrzę: biało, ale nie tak lekko przyprószone jak dwa razy tej jesieni, tylko solidna parocentymetrowa warstwa. Mówią górale (że na nich zwalę), że dopiero trzeci śnieg oznacza zimę, pierwsze dwa zabielenia określiłem jako śnieżki, więc dzisiejsze liczymy nie jako trzeci śnieg ani trzeci śnieżek, tylko jako śnieg pierwszy (zwłaszcza że Barbórka ma pono być po wodzie).

Taki śnieg oznacza przede wszystkim jedno: odśnieżanie. Najpierw myślałem ograniczyć się do odkopania auta, później jednak spojrzałem z refleksją na to ile z tego auta się nazbiera (a śnieg mokry i ciężki) i wyciągnąłem łopaty. Wielkie śnieżne góry jeszcze się w ogródku nie zbierają, ale skoro właściwie liczymy że to jeszcze nie zima…

A kiedy już człowiek skończy oporządzać koło zagrody (chłopomania, eh?) to musi się mierzyć z nieoporządzonym światem. Przejechać ślepy wąski zakręt pod górę (nie wiedząc czy kto nie jedzie z przeciwka) po zaśnieżonej uliczce. Bez zaufania spoglądać na szerokość drogi, zwężonej o zwał śniegu na skraju, w sytuacji gdy samochody muszą się wyminąć. Spostponować w myślach przechodnia, który nie widząc chodnika idzie środkiem ulicy i co gorsza, postanawia na środku ulicy stanąć i zapalić (ohydny nałóg to palenie, jeśli staje się na środku ulicy). (Czekania w kolejce do wymiany opon sobie oszczędziłem zmieniając dwa tygodnie temu)

Może to jeszcze nie zima, ale doświadcza się tego co zimowe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s