Kaczka na marchewce

Nie mam tu na blogu tagu „kaczka”, choć ilość notek związanych z tym ptakiem (zwłaszcza martwym) w zupełności by go usprawiedliwiała – więc odwołam się do tradycyjnego już tagu „kuchnia„, pod którym można to i owo na temat kaczek znaleźć. Otóż odprawiałem dziś/wczoraj po raz kolejny akt pieczenia kaczki, i w ramach eksperymentu kulinarno-inżynieryjnego…

Do przyrządzenia kaczki na marchewce potrzebujemy:
– 1 kaczkę (nie żebym zamierzał komuś bronić więcej, ale trudno mi sobie wyobrazić naczynie i piekarnik, w których jednocześnie będzie się piekło dwie i więcej kaczek, jak ktoś chętny to sobie najwyżej pomnoży inne składniki)
– co najmniej 2 słuszne marchewki (ze 2 cm grubości i kilkanaście cm długości każda, skojarzenia we własnym zakresie)
–  co kto lubi (jak w tym wpisie)

Kaczkę przygotowujemy do pieczenia jak zwykle, bierzemy brytfannę/inne naczynie, układamy na dnie naczynia marchewki (w poprzek) i do tak przygotowanego naczynia wkładamy kaczkę, pieczołowicie układając ją na marchewkach (skojarzenia z blokiem kamiennym transportowanym na plac budowy w Gizie poprzez przesuwanie tegoż bloku po ułożonych w poprzek pniach nawet na miejscu) i pieczemy jak zwykle.

Po zakończeniu pieczenia otrzymujemy upieczoną kaczkę oraz 2 (lub więcej) mięciutkie marchewki, a na dnie zapas płynu (jeśli nie odparował). Różnica względem tradycyjnego przepisu polega na tym, że kaczka nie leży do połowy w płynie przez znaczną część pieczenia…

Jak nie zapomnę, to powiem Wam później jak na tym wyszła kaczka. Marchewki wyszły świetnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s