Tylko koni żal

Jak się już było wspominało, Dobra Zmiana pracuje w pocie czoła nad zmianami w prawie (i nie tylko, ale to inny temat), niekoniecznie sobie radząc z opracowaniem ich dobrze (pun intended), jak również z pojmowaniem skutków wprowadzanych regulacji (to takie trochę „zabijajcie jak leci, Bóg rozpozna swoich”).

Odnotowałem dziś podpisanie przez Pana Prezydenta kolejnej ustawy. Ustawa jest krótka, obejmuje wszystkiego drobne (ilościowo) zmiany w trzech ustawach i trzy artykuły z przepisami przejściowymi. Zasadniczym celem ustawy jest ukrócenie obrotu gotówkowego poprzez wzmocnienie obowiązku dokonywania rozliczeń między przedsiębiorcami za pośrednictwem rachunku bankowego, poprzez z jednej strony obniżenie pułapu bezgotówkowego do 15 tysięcy złotych, z drugiej zaś poprzez wprowadzenie sankcji polegającej – w skrócie – na wyłączeniu możliwości zaliczania do kosztów uzyskania przychodu wydatków poniesionych z naruszeniem tego zakazu.

I tu niestety zaczynają się schody. Mądry Ustawodawca postanowił bowiem zabezpieczyć się przed ewentualnym obchodzeniem przepisu i nie tyle zakazał płatności gotówką, ile bezwzględnie nakazał rozliczanie się poprzez rachunek, bez wyjątku. Oznacza to – lege non distinguente – także przypadek, kiedy strony mają między sobą wzajemne rozliczenia, które mogłyby uregulować w formie potrącenia ((„ja ci jestem winien, ty mi jesteś winien, jesteśmy kwita”), w epoce zatorów płatniczych rozliczenia takie były podnoszone do rangi sztuki, kiedy dokonywano wielostronnych rozliczeń; jeżeli jednak po 1 stycznia strony spróbowałyby takiego manewru, to ucierpią na tym dość poważnie, bo powstaną im zupełnie wirtualne przychody do opodatkowania. To tylko jeden przykład (chyba najbardziej oczywisty), na razie się luźno zastanawiam nad przypadkiem dokonywania zakupów finansowanych kredytem, który byłby uruchamiany bezpośrednio z rachunku kredytowego, który w rozumieniu ustawy nie będzie „rachunkiem płatniczym”, bardziej zamożnym zapewne zdarzało się dokonywać czasem płatności takich kwot kartą kredytową – co również w świetle nowej ustawy będzie wątpliwe… Wiadomo, życie nie stoi w miejscu, może jeszcze przed końcem roku pojawią się specjalne rozwiązania, konstrukcje i oferty pozwalające (za drobną opłatą zapewne) na dokonanie rozliczeń w sposób zgodny z ustawą, ale znów będzie to marnowanie energii na rozwiązywanie problemów stworzonych przez głupotę.

Czemuż tak narzekam? Bo czytałem też dziś o rodzącym się w bólach podatku od supermarketów, który ma w dużej mierze starać się zrekompensować budżetowi podatki dochodowe nieuzyskane m.in. w wyniku pewnych mniej lub bardziej prostych sztuczek optymalizacyjnych, poczynając od opłat licencyjnych na rzecz zagranicznych spółek-matek. I wzdycham: dlaczego nie zabierają się do sprawy od najbardziej oczywistej strony, czyli tnąc koszty niematerialne, tylko grzebią w tym, co wielkich zysków nie przyniesie?

Tylko koni, tylko koni, tylko koni żal…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s