Kto jest Prawdziwym Fanem Star Wars

Nic już nie będzie takie jak dawniej: do kin wszedł Epizod Siódmy Gwiezdnych Wojen „Przebudzenie Mocy„.

O samym filmie tym razem za bardzo nie będzie – choć mógłbym, wyszedłem w środku nocy z kina pełen miłości dla świata (nie, nie dlatego że w filmie nasi osiągnęli taki czy inny sukces…) – gdyż po pierwsze szanuję tych, którzy do kina z dowolnego powodu jeszcze nie dotarli, lepiej żeby poszli z pustymi głowami, nawet jeżeli świat zalewa newsami i reakcjami (sam z jednej strony wyłączyłem sobie jak umiałem najlepiej dostęp do wiadomości, a z drugiej… zdecydowałem się iść na nocną premierę, żeby móc te blokady sobie usunąć). Po drugie, układam sobie wciąż w głowie to co widziałem (choć już pewien klucz mam), i zastanawiam się, czy przelać to na znaki przed kolejnym obejrzeniem filmu, czy po?

Dlatego dziś o czymś innym jednakowoż. Po obejrzeniu odblokowałem starwarsowe strony i zacząłem czytać reakcje innych (zwłaszcza że szybko natrafiłem na reakcje pełne odrazy). Ci, którzy krytykowali, z jednej strony wytykali rzeczywiste lub subiektywne niedociągnięcia typu dziura w scenariuszu, słabo rozwinięta rola, słabo zagrana rola, z drugiej zaś – bardziej zajadle – czepiali się niezgodności z szeroko pojętym uniwersum Gwiezdnych Wojen, że gdzieś tam w książkach było lepiej albo bardziej by im pasowało do koncepcji z serialu i że w ogóle to nie są Gwiezdne Wojny…

Zadałem sobie pytanie: co to znaczy być fanem Gwiezdnych Wojen? Sam się za takowego uważam od lat ponad trzydziestu, aczkolwiek ograniczam się wyłącznie do tego co jest w klasycznych filmach. Owszem, przeglądałem parę razy w księgarniach jakieś książeczki, czy to napisane na podstawie filmów czy obok, ale szkoda mi było czasu na średniej jakości literaturę. Do gier tego rodzaju nigdy mnie w zasadzie nie ciągnęło. Nawet z autoryzowanego przez Lucasa serialu animowanego nie widziałem ani kawałka. Zapewne dla tych, którzy zatopili się w bezmiarze galaktyki SW, w opowieściach o czasach przed, po, między i obok filmów, jestem ledwie padawanem, który śmie marnować czas na prymitywne bajki z trylogii prequeli (miałem napisać „nowej trylogii”, ale skoro jesteśmy już w fazie trzeciej trylogii, to byłoby to niejasne), pewnie ich oburzenie byłoby większe, gdyby wiedzieli, że z biegiem lat coraz wyżej epizody 1-3 coraz bardziej cenię (choć ich wady się nie zdezaktualizowały – a zwłaszcza wątek tłumaczący dlaczego Anakin Skywalker…) Niech pozostaną w pokoju i niech Moc będzie z nimi, Przebudzenie Mocy to GWIEZDNE WOJNY całą gębą.

Nic nie będzie już takie jak dawniej, bo teraźniejszość wpływa na odbiór przeszłości. Gwiezdne Wojny (as in: Nowa Nadzieja) nie były już takie same po Imperium Kontratakuje, itd.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s