O wyborach by pora

Nie wiem, czy wiecie, ale mamy wybory jakoś tak za niedługo. Być może nie zauważyliście (szczęśliwcy!). W każdym razie będą, mamy względnie proste zadanie, wybrać Tę Jedną Najważniejszą Osobę (W Państwie), już chciałem napisać że Tego Najważniejszego, ale w tym roku to nie uchodzi.

Wybór mamy… w dolnej strefie stanów średnich, powiedzmy. Mamy zasadniczo dwóch kandydatów, kandydata Zielonych i kandydata Niebieskich, powiedzieć o nich, że nie są interesujący, to uprzejmy eufemizm. Ich, ekhm, kontrkandydaci, nie zachęcają nawet dla hecy, dla kogo interesujący jest dwoje kandydatów zjednoczonej lewicy (a mogło być czworo…) specjalizujących się w pomaganiu przedsiębiorcom, jakieś buraki ultraprawicowe i kandydat ludowców mało znany poza własną oborą, przepraszam jeśli kogoś pominąłem. Spośród czołowej dwójki.. kandydat Niebieskich ma tylko jedną właściwie przewagę nad kandydatem Zielonych: zdecydowanie nie chciałbym po jesiennych wyborach obudzić się w kraju, w którym Zieloni kontrolują i parlament, i pałac prezydencki (pozostałe konfiguracje przyjmuję z dobrodziejstwem inwentarza), a szanse Zielonych na jesieni widzę większe niż teraz.

Problem polega jednak na tym, że czuję w sobie obowiązek, zwłaszcza że dziecku własnemu się wbija do głowy że taki obowiązek odpowiedzialnego człowieka istnieje. Pójść więc pójdę (poza tym i tak nie wybieram się na żadną majówkę, jak jest wyścig o Grand Prix Hiszpanii), tylko komu dać kreskę? Rozważam to w następujących wariantach:
– gdyby kandydat Zielonych miał szansę wygrać w pierwszej turze, to trzeba będzie (z niechęcią) zagłosować na kandydata Niebieskich, żeby zachować szanse na drugą turę; aczkolwiek na razie sondaże takiego zagrożenia nie przewidują,
– gdyby kandydat Niebieskich miał szansę wygrać w pierwszej turze, to miałoby sens zagłosować na niego od razu, żeby oszczędzić sobie dalszego ciągu tej szopki, obywatelom nerwów, a budżetowi pieniędzy na organizowanie drugiej tury; wydaje się jednak, że wielkiego prawdopodobieństwa takiego wyniku też nie ma,
– skoro zatem i tak będzie druga tura… to kogo tu wybrać? Chyba wybiorę wszystkich, albo prawie. Tak, wtedy głos będzie nieważny.

I nie zapomnę zagłosować na sarnę z krzesłem na głowie.

sarna z krzesłem na głowie Twoim kandydatem!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s