Obywatelskie prawa zarodka

Kiedy całkiem poważnie zamierzałem się zabrać do roboty, wpadł mi w oko odprysk wczorajszych debat nad projektami ustaw o in vitro (o samym in vitro pisać nie zamierzam, wyraziłem swoje stanowisko ponad cztery lata temu, po dziś aktualne). W trybie wielkiego hihihi zacytowano mianowicie wypowiedź pewnego posła „jakie ma obywatelstwo zarodek wywożony z Polski?”. Zrobiłem sobie pod nosem hihihi, ale dla pewności sięgnąłem do stenogramu sejmowego (strona 194) i zamyśliłem się.

Na wstępie dla jasności wypada odpowiedzieć panu posłowi, że zgodnie z polskim prawem obywatelstwo nabywa się najwcześniej z chwilą urodzenia (patrz art. 14 ustawy o obywatelstwie polskim), więc ta kwestia jest oczywista. Jednocześnie jednak nasuwa się myśl, że polskie prawo nie uzależnia nabycia obywatelstwa od miejsca urodzenia (prawo krwi, a nie prawo ziemi), co do zasady. Co więcej, do uzyskania polskiego obywatelstwa wystarczy by jedno tylko z rodziców posiadało obywatelstwo polskie. Jeżeli więc zarodek pochodzący np. od matki Polki* i ojca Nigeryjczyka, lub matki Ukrainki i ojca Polaka, wyjedzie za granicę i tam w przyszłości po implantacji zostanie urodzony, to dziecko również nabędzie obywatelstwo polskie! (choćby urodziło się w Anglii w rodzinie hiszpańsko-francuskiej). Pozostawiamy zupełnie na uboczu – mając świadomość przeciekawych potencjalnych problemów – kwestie związane z ewentualnym nabyciem obywatelstwa innego państwa czy zmianami w obywatelstwie rodziców, sama ta podstawowa informacja się liczy.

Znacznie ciekawsze wydało mi się pytanie, które znalazłem w dalszej części wypowiedzi pana posła, a mianowicie: jakie zarodek ma prawo do dziedziczenia po wyjeździe z Polski? Każdy prawnik lub adept prawa w tym miejscu uśmiecha się szeroko, wspominając znany od czasów rzymskich problem dziedziczenia przez nasciturusa. I kiedy spoglądamy na nasz rodzimy art. 922 par. 2 kc, to czytamy: „dziecko w chwili otwarcia spadku już poczęte może być spadkobiercą, jeśli się urodzi żywe”; w odróżnieniu od paragrafu trzeciego tego artykułu (regulującego dziedziczenie przez ustanowioną w testamencie fundację) nie znajdujemy przy tym (z łatwych do wymyślenia względów) terminu jaki musi upłynąć aby dziecko mogło „z opóźnieniem” odziedziczyć majątek (dziedziczenie długów za chwilę traci na ważności, ale to inny temat). Nie badałem projektów nowych ustaw, ale zarodek z definicji powstaje na skutek poczęcia, więc dzisiejsze zarodki jak najbardziej mogą się stać w przyszłości spadkobiercami. W świetle art. 64 prawa prywatnego międzynarodowego o prawie dziedziczenia decydować będzie prawo ojczyste spadkodawcy (lub inne przezeń wybrane) w chwili otwarcia spadku (czyli w chwili śmierci spadkodawcy)…

Odpowiadając na inne śmichy-chichy – powyższe rozważania nie odnoszą się do samodzielnych komórek okresu przedpoczęciowego, zwłaszcza męskich.

*errata do tego fragmentu znajduje się w tej notce

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s