O, svickovo!

Anegdota głosi, że Winston Churchill miał w szkole problem z łacińską deklinacją, a konkretnie z wołaczem. Kiedy nauczyciel próbował mu to wytłumaczyć na przykładzie rzeczownika „stół”, że w wołaczu należy się po prostu zwrócić do stołu, jakby się do niego mówiło, Winston odpowiedział, że on nie ma w zwyczaju rozmawiać ze stołami…

To było późne lipcowe popołudnie (teraz już by się bardziej na wieczór kwalifikowało), szliśmy przez Karlin rozglądając się gdzie sobie staniemy na późny obiad. Ta knajpa nie przekonuje, ta nie wywiesza menu, ta nie ma wolnych miejsc na dworze… a trzeba jeszcze powiedzieć, że akurat się nastawiłem na tradycyjną czeską polędwicę wołową w gładkim sosie jarzynowym, czyli svickovą na smetanie. No i w końcu – niektórzy już podirytowani – była knajpa z wolnymi miejscami na dworze, w której svickova była w menu, więc siedliśmy (aczkolwiek w innych okolicznościach przyrody moglibyśmy się skrzywić na knajpę z martwym ptakiem w nazwie, w końcu krowa to nie ptak). 

Więc siedliśmy i zamówiliśmy to i owo („to” to oczywiście svickova). Poczekaliśmy. Poczekaliśmy jeszcze chwilę. Popatrzyliśmy jak słońce chyli się ku zachodowi. Ten czy ów zaczął głośne rozważania, czy ta krowa na polędwicę już wróciła z pastwiska (że niby można było wrócić na kwaterę, zdążyć na pizzę i jeszcze zostałoby trochę czasu). Ale w końcu przynieśli, wszystko na raz. Spróbowałem.

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak mocno obudziło się we mnie wewnętrzne dziecko, musiałem wybierać – tłumiąc kwiczenie z rozkoszy – między pożeraniem jak najszybciej, a delektowaniem się każdą drobiną, gdyż chciałem jednego i drugiego naraz. Już od samego knedla maczanego w sosie można było dostać lekkich zawrotów głowy, a mięso… Dodajmy, że i marynowany hermelin zamówiony do towarzystwa był genialny. Gdybym wiedział, jakie to dobre, na każdy praski obiad kierowałbym się do Restaurace u Mrtvyho ptaka, zwłaszcza że to genialne danie (całkiem słuszną porcję) podawali za jedyne dwie dychy (licząc po dzisiejszym kursie, ale wiele się nie zmienił), specjalnie zachowałem rachunek… 

Nie mam żadnych obiekcji przed mówieniem do svickovej. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s