O molestowaniu seksualnym

Zacznę od jasnej deklaracji: nie wiem co się działo w redakcji pewnej telewizji ogólnopolskiej i nie zamierzam szczegółowo tego dociekać, w szczególności nie będę nikogo oskarżać, osądzać ani rozgrzeszać. Fakty jakie były takie były (no pun intended), chcę się skupić wyłącznie na pojęciu i jego recepcji.

Cóż bowiem przeciętny człowiek sobie wyobraża, kiedy słyszy o molestowaniu seksualnym? Samo najgorsze. W praktyce któreś z przestępstw opisanych w kodeksie karnym, jeśli nawet nie gwałt (który jednak „wymaga” zastosowania przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu), to jednak nadużycie stosunku zależności w celach seksualnych jak najbardziej (także na zasadzie „wymuszania kariery przez łóżko”). Są to jednak wyłącznie rozumienia potoczne, kodeks karny (ani szerzej: prawo karne) nie operuje pojęciem molestowania seksualnego, w przepisach na pewno nie, a i w nauce też nieszczególnie (skoro nie stanowi odrębnej formy czynu zabronionego).

Pojęcie molestowania seksualnego jest za to zdefiniowane w kodeksie pracy (gdyż to miejsce pracy jest najczęściej miejscem, w którym do takiego molestowania między dorosłymi będzie dochodzić). I tutaj osoby nie interesujące się tematem mogą się poczuć zaskoczone, gdyż definicja ta jest znacznie szersza niż te odruchowe skojarzenia. Art. 18[3a] paragraf 6 kodeksu pracy brzmi bowiem następująco:
„Dyskryminowaniem ze względu na płeć jest także każde niepożądane zachowanie o charakterze seksualnym lub odnoszące się do płci pracownika, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności pracownika, w szczególności stworzenie wobec niego zastraszającej, wrogiej, poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej atmosfery; na zachowanie to mogą się składać fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy (molestowanie seksualne).”  

Chcę podkreślić zwłaszcza dwa elementy: po pierwsze, zachowanie stanowiące molestowanie seksualne zgodnie z definicją nie musi mieć charakteru seksualnego! Wystarczy bowiem, że odnosi się do płci osoby molestowanej, więc nawet „baba do garów” może stanowić molestowanie (nie ma przy tym znaczenia jaka to płeć, ani jakiej płci jest molestujący). Po drugie, kluczowe jest naruszenie godności pracownika (w ujęciu raczej zobiektywizowanym niż subiektywnym), choćby nie było to celem molestującego. Należy też pamiętać, że molestowanie seksualne zachodzi niezależnie od tego, jaka jest relacja między uczestnikami (paradoksalnie nawet podwładny może molestować przełożonego), ani też nie musi mieć charakteru powtarzającego się (odmiennie niż mobbing). Nie trzeba jednak popadać w przeświadczenie, że można molestować bezwiednie – z zawartego w definicji słowa „niepożądane” (które można i należy rozumieć też jako „nieakceptowane”) wynika, że molestowany powinien wyrazić swój sprzeciw, brak zgody na dane zachowanie. Dlatego też jeśli w jednym zespole opowiadanie świńskich historyjek („zachowanie werbalne o charakterze seksualnym”) będzie przejawem dobrej atmosfery (bo wszyscy wołają „jeszcze, jeszcze!”), o tyle w innym to samo zachowanie może stanowić molestowanie (jeśli jedna osoba powie „nie życzę sobie”). 

Tak jak napisałem na wstępie: nie wiem co rzeczywiście miało miejsce, która wersja jest bliższa prawdy. Cokolwiek się zdarzyło, mogło stanowić molestowanie w rozumieniu przepisów prawa, lub go nie stanowić, a wnioskowanie w oparciu o niepełną wiedzę jest rzeczą, której lepiej się zawsze wystrzegać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s