Pomagator

Język polski, jak wiadomo, plastycznym okrutnie jest, i aż zachęca do słowotwórstwa. W przypadku dzieci nie zawsze wiadomo jednak, czy to zabiegi świadome, czy wynik jedynie pewne wciąż jeszcze niezdarności językowej.

W przypadku Juniora, mówiąc szczerze, dość często mamy do czynienia ze zwyczajnymi wygłupami, któym bliżej jest przekręcania z czystej przekory niż świadomemu słowotwórstwu (i bywa to mocno irytujące). Kiedy więc Ojciec słyszy, jak Junior zabierając się do jakieś zadanej mu pracy, wybiera do towarzystwa jakiegoś pluszaka i mówi:
– To będzie mój POMAGATOR,
to reaguje nieprzychylnie, stwierdzając że nie ma takiego słowa.

A potem się dziwi, jak mu Matka z Juniorem pospołu kontrują, że jest. Bo w podręczniku tak nazwano jakiegoś kosmicznego stworka. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s