Chwila zmiłowania

Korzystając z przerwy pomiędzy wczorajszymi opadami a zapowiadaną na popołudnie burzą z gradem, wyszedłem sobie do ogródka poczynić porządki. W ciągu tygodnia poważnie mi się bowiem na trawniku zażółciło, a że – jak już pisałem – mlecze wolę, by kwitły poza moim ogródkiem (może być tak jak tu na przykład), to sytuacja całkiem poważnie wymagała pewnego nakładu pracy.

Schylony nad ziemią, z nożem (do smarowania, ułamanym) w ręku usuwałem jednego mlecza za drugim, głównie kwitnące, choć jak się nawinął pokaźny nierozkwitły, to jeńców nie brałem (i tak za parę dni będzie gotów do kwitnienia, więc po cóż czekać…). Po oczyszczeniu kolejnego fragmentu rozejrzałem się, zoczyłem żółtą plamę na środku rabatki, podszedłem. Zatrzymałem się.

Przez jakąś minutę przyglądałem się, jak na mleczowym kwiatku uwijała się pszczoła. Zadumałem się nad problemem, na ile te usunięte przeze mnie mlecze zmarnowały się z punktu widzenia pszczół (nie słyszałem do tej pory o miodzie mniszkowym). Odleciała. Sięgnąłem po nóż.

Kwiatów póki co nie brakuje, także mleczy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s