Kwestia oczekiwań

Nauczycielka muzyki Waleria Ryszanek (44) jest zaszokowana: ten mężczyzna jest o głowę niższy ode mnie, a do tego gruby i łysy!

W ubiegłym miesiącu tematem dyskusji gazetowych był list pewnej pani, która w wieku trzydziestoplusletnim, będąc skarbnicą wielu zalet, straszliwie ubolewała, że nie potrafi znaleźć godnego jej partnera. Doczekała się w odpowiedzi wielu listów i komentarzy, przeważnie sugerujących, że nie docenia własnych ułomności, bądź wyolbrzymia ułomności swoich zalotników (jeśli to słowo w ogóle jest na miejscu, jeśli właściwszym określeniem nie byłoby: uczestników castingu). 

Potem dwanaście lat żyła bez mężczyzny, wprawdzie od czasu do czasu znajdował się jakiś zainteresowany, ale apodyktyczna Waleria szybko go do siebie zniechęcała

Kiedy czytałem te dyskusje, przychodziło mi do głowy wiele złośliwych komentarzy osadzonych w kulturze (w tym w popkulturze). Żaden jednak nie wydawał się bardziej odpowiedni, niż cudowne opowiadanie Vladimira Parala ze zbioru „Dekameron 2000 czyli miłość w Pradze”, zatytułowane „Waleria i jej mały magister” (w przekładzie Emilii Witwickiej). Bohaterkę żeńską scharakteryzowały powyższe cytaty, bohatera męskiego… przedstawiły raczej niż scharakteryzowały, on sam szybko „zaczął rozumieć, jakiego rodzaju kobietę ma przed sobą”. Dalszych opisów postaci i rozwoju akcji już cytować zasadniczo nie będę, kto ciekaw niech przeczyta sam, kto nie ciekaw… co ja mu poradzę, Parala zawsze czytać warto, nie znam lepszego poety codziennego, monotonnego życia, na dodatek z czeskim urokiem. W każdym razie złośliwie oczywiście zadedykuję pani, która zainicjowała tę dyskusję, ten passus:

Walunia nie posiadała się z radości, Sławek wszystko potrafi i właściwie wcale nie jest taki gruby i włosów zostało mu jeszcze sporo, zwłaszcza po bokach i z tyłu na ciemieniu, w końcu choćby taki Napoleon też był niedużego wzrostu, miał brzuszek i niewiele włosów.

Oczywiście, myślenie zaprezentowane w tym zbiorze jest przedćwierćwieczne, miłośnicy gender i feminiści może poczują się dotknięci, nie rusza mnie. I doprawdy, przecież nie zanudzałbym banalnym happy-endem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s