Amber Gold, postrach prezesów i dziennikarzy

Przeczytałem właśnie tekst o tym, jak to na Pomorzu strach blady padł na prezesów spółek, z powodu akcji kierowania do prokuratury zawiadomień o niezłożeniu w sądzie rejestrowym sprawozdań finansowych za lata ubiegłe, co – jak wiadomo – jest jednym z cięższych zarzutów wytoczonych w aferze Amber Gold, a przynajmniej pod adresem prokuratorów. Czytam i głowa mi aż ciąży od poziomu niekompetencji. 

Już najmniej się można czepiać, że niby wszystkim grozi odpowiedzialność karna z art. 77 ustawy o rachunkowości, czyli (w tym przypadku) za niesporządzenie sprawozdania finansowego. Mimo wszystko idę o zakład, że w spółkach posiadających osobowość prawną, prowadzących pełną księgowość, ludzie odpowiedzialni za księgi zwyczajnie wiedzą, że raz do roku trzeba takie sprawozdanie finansowe sporządzić. Owszem, być może leży gdzieś w szufladzie prezesa, nawet może i podpisane (brak podpisów to często spotykane uchybienie, aczkolwiek odpowiedzialności karnej już raczej nie rodzi, litera ustawy tak wskazuje), pewnie się nie wysłało albo żal było akurat wydać 280 zł na opłatę od złożenia tego sprawozdania. Jeżeli do sądu nie dotarło, to istotnie jest powód, żeby kogoś tam pogonić, ale tak naprawdę dopiero dochodzenie wykaże, czy faktycznie to sprawozdanie nie zostało sporządzone. Znacznie bardziej prawdopodobne jest, że popełniono tylko mniej ważące przestępstwo z art. 79 pkt 4 ustawy o rachunkowości (kto nie składa sprawozdania finansowego… we właściwym sądzie rejestrowym… podlega karze grzywny lub ograniczenia wolności), przy czym kto raz złoży, choćby z rocznym opóźnieniem, przestępcą być przestaje. 

Znacznie bardziej przeraziła mnie mrożąca krew w żyłach opowieść, jak to skazanie za takie przestępstwo może wykluczyć z biznesu (czytaj: z zasiadania w zarządzie). Widzę w tym echo wielkiego pytania, dlaczego Marcin P. mógł zasiadać w zarządzie swoich spółek, skoro „popełnił przestępstwo przeciwko obrotowi gospodarczemu”? Więc tu należy czarno na białym wyjaśnić, że po pierwsze, przestępstwa z ustawy o rachunkowości nie są przestępstwami przeciwko obrotowi gospodarczemu – te nie są wprost zdefiniowane (w sensie zwrotu „za przestępstwa przeciwko obrotowi uznaje się…”) oprócz tego, że rozdział XXXVI kodeksu karnego (artykuły 296-309) taki właśnie nosi tytuł. Po drugie i ważniejsze nawet, przepis określający zakaz zasiadania w zarządach spółek nie odwołuje się do tego pojęcia w sposób ogólnym tylko precyzyjnie wymienia przestępstwa, który taki skutek za sobą pociągają w razie skazania; jest tam wymieniony rozdział XXXVI kodeksu karnego (i szereg innych) ale przepisy ustawy o rachunkowości – już nie. Już prędzej karierę utrudniłoby pełnienie funkcji w spółce ubiegającej się o jakiekolwiek zamówienie publiczne (zgodnie z art. 24 ustawy prawo zamówień publicznych skazanie za wiele przestępstw, w tym tych przeciwko obrotowi gospodarczemu, uniemożliwia spółce zarządzanej przez taką osobę udział w przetargach), ale znów przestępstwa przewidziane w ustawie o rachunkowości się tam nie pojawiają.

Owszem, bycie skazanym za cokolwiek miłe nie jest, ale bardziej to strachy na lachy. Dziennikarze powinni jednak konsultować swoje teksty – jeśli sami nie próbują zgłębiać prawa – z prawnikami redakcyjnymi, a nie z przygodnie napotkanymi politykami, choćby i pretendującymi do miana prawników. A prokuratorzy.. cóż, będą mieli furę dodatkowej roboty, która zapewne nawet nie poprawi im statystyk, a za to utrudni terminowe załatwianie normalnych spraw, w tym tych przeciwko parabankom…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s