Antyfutbol

Korzystając z dość ładnej listopadowej niedzieli, Ojciec wyciągnął Juniora na zajęcia ruchowe na dworze (a bo to panie normalne że w listopadzie nie leje i nie wieje?). Wzięliśmy piłkę, poszliśmy na łąkę. Porzucaliśmy, zaczęliśmy kopać.

W futbolu zwykle jest tak, że jeden ma piłkę i stara się z nią gdzieś dostać, a drugi mu przeszkadza. W skrócie można to ująć: ten z piłką ucieka, ten bez piłki goni. 

Cóż, utarte szlaki są nudne, więc Junior wymyślił, żeby Ojciec wziął piłkę i prowadząc ją, Juniora gonił. Ojcu kompletnie nie przychodziło do głowy, w jakiej sytuacji w futbolu takie coś jest możliwe, ale kto by się tam drobiazgami przejmował w zabawie z dzieckiem. W końcu byliśmy na łące, nie na boisku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s