Pół szklanki benzyny

O torze wyścigowym w Abu Zabi opinie krążą zróżnicowane, w zależności od punktu widzenia: jedni chwalą jego wygląd i klimat wyścigów przy zachodzącym słońcu i zapalonych latarniach, inni narzekają na nudę pomiędzy startem i metą. W tym roku już po kwalifikacjach padł komentarz, że więcej emocji, niż wszystkie trzy poprzednie wyścigi, dostarczyło oczekiwanie na werdykt sędziów w sprawie samochodu lidera cyklu. 

Osobiście mam wrażenie, że ta opinia jest przesadzona. Rozumiem, że trudno jest sobie coś przypomnieć ciekawego z inauguracyjnego wyścigu w 2009, toczonego właściwie o nic, w ubiegłym roku najciekawszym zdarzeniem był nieoczekiwany defekt opony bezapelacyjnego lidera już na pierwszych zakrętach (dzięki czemu zdarzyło mu się po raz siódmy w sezonie nie wygrać wyścigu). Trudno jednak zapomnieć wyścig z roku 2010, kiedy ważyły się losy tytułu mistrzowskiego (na starcie matematyczne szanse miało 4 kierowców). Lider cyklu postanowił pilnować głównego rywala, i za późno się zorientował, że niebezpieczeństwo czai się z innej zupełnie strony, utkwił za jakże średnim Witalijem Pietrowem bezsilnie próbując go wyprzedzić przez 37 okrążeń; w ostatecznym rozrachunku przegrał tytuł o 5 punktów (miał o cztery mniej, ale gorszy bilans.. czwartych miejsc), czyli trzy pozycje na mecie tego wyścigu, teoretycznie najzupełniej w zasięgu. Gdyby dał radę wyprzedzić.

W tym roku kwalifikacje już zakończyły się sensacją, bo Sebastian Vettel zwyczajnie zatrzymał się na torze. Zatrzymał się już po zakończeniu czasu, kiedy nikt już nikomu nie mierzył tysięcznych sekundy, po prostu dostał polecenie „zatrzymaj się natychmiast” (podobno na polecenie producenta silnika). Przeprowadzone natychmiast śledztwo (regulamin techniczny nakazuje powrót po kwalifikacjach do alei serwisowej o własnych siłach), zakończyło się enigmatycznym komunikatem, że zatrzymanie było spowodowane „siłą wyższą” (ciekawość uważnych obserwatorów tylko się wzmogła). Przy okazji stwierdzono jednak, że z zatrzymanego na poboczu bolidu, nie udało się już wypompować wymaganego regulaminem litra paliwa do badań, zabrakło raptem 150 mililitrów, czyli nieco ponad pół szklanki (złośliwi mówią, że to mniej niż puszka Red Bulla). Nie umiem się oprzeć myśli, że ta siła wyższa przyszła o parę sekund za późno (na pokonanie pełnego okrążenia toru potrzeba – przy prawie pustym baku i przez to maksymalnie lekkim samochodzie – pewnie ze dwa litry paliwa) – bo gdyby nie przyszła, to w boksach Vettel też przecież zostałby zdyskwalifikowany, mając tego paliwa jeszcze mniej. 

Tym niemniej, spodziewam się emocji: Vettel goni z samego końca stawki, Fernando Alonso z szóstego miejsca na starcie będzie starał się maksymalnie zmniejszyć stratę, dzięki czemu dwa ostatnie wyścigi zapowiadają zaciętą walkę aż do samego końca. Jeśli chodzi o mnie, może być do ostatniego zakrętu, jak cztery lata temu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s