Seremet się ośmiesza

Bum! Prokurator Generalny z wysokości swojego stanowiska zaczął grozić palcem i wytykać błędy prokuratorom, zapowiadać postępowania dyscyplinarne i odwołania ze stanowisk. Najwyraźniej presja na obronę dobrego imienia/stołka/czegoś jeszcze robi się coraz większa. Na tyle silna, że zdrowy rozsądek poszedł w odstawkę.

Przyjrzyjmy się bowiem niektórym zarzutom (na podstawie tego tekstu), patrząc z punktu widzenia prokuratora prowadzącego sprawę i podejmującego decyzje w określonym momencie. Mamy więc takie kwiatki jak:
– nie uznano, że konieczny jest osobisty  udział prokuratora w dochodzeniu – choć brak takiego udziału jest w dochodzeniu zasadą; jednocześnie nie ma zarzutu, że należało prowadzić śledztwo (w którym udział prokuratora jest zasadą), a nie dochodzenie; a zatem zarzut sprowadza się do tego, że prokuratorzy nie byli jasnowidzami (co się wdzięcznie kamufluje pod określeniem „wykazali brak wyobraźni”),
– bez determinacji niezbędnej w tej sprawie gromadzono dokumenty spółki - i znów jest to zarzut braku zdolności profetycznych, niezbędnych do ustalenia, że jest to ta sprawa, sprawa największego oszustwa dekady, a nie tylko ewentualnego prowadzenia działalności bankowej bez zezwolenia,
– z naruszeniem procedury karnej, prokurator wydał decyzję o zawieszeniu tego postępowania – postępowaniami karnymi zajmuję się sporadycznie i z daleka, ale znam w kpk przepis, zgodnie z którym postępowanie karne się zawiesza w razie wystąpienia długotrwałej przeszkody; nie zamierzam się habilitować nad teoretyczną analizą co taką przeszkodą może być, ale widziałem postanowienia „z powodu konieczności oczekiwania na opinię biegłego grafologa, której przewidywany czas sporządzenia wynosi 3 lata z uwagi na natłok spraw”; być może pan Prokurator Generalny ma zawsze jakiegoś dodatkowego biegłego na podorędziu, który opinię w dowolnej sprawie sporządzi w ciągu trzech tygodni, szeregowi prokuratorzy takiego luksusu nie mają,
– nie wykorzystał procesowo informacji o niezłożeniu przez spółkę sprawozdania finansowego za lata 2010 i 2011, co mogło naruszać ustawę o rachunkowości – zaczynamy przecierać oczy; zgodnie z ustawą o rachunkowości właśnie, sprawozdania finansowe za te lata należało złożyć najpóźniej – odpowiednio – w lipcu 2011 i lipcu 2012; zakładając nawet, że ta informacja jakoś by do prokuratora dotarła (a zupełnie nie musiała, skoro nawet sąd przyjmujący te sprawozdania nie miał czasu się nad tym bardziej pochylić), to jaki miałaby wpływ na czynności dokonywane w latach 2009-2010? wygląda to na czepialstwo dla zasady, szukanie jakiegokolwiek haka, żeby ostatecznie z litanii „znieważył, okradł, pobił, zgwałcił i nielegalnie ściągnął z sieci dwie piosenki”, mieć rację przynajmniej w zakresie w zakresie ściągnięcia piosenek.

Ale najładniejsze wciąż przed nami. Mamy więc zarzut „nie przesłuchano żadnego z klientów spółki”. Po co – to pytanie krzyczy wielkimi wołami. Po to, żeby się w roku 2010 dowiedzieć, że spółka wypłaca im pieniądze w terminie? Po to, żeby się dowiedzieć, że faktycznie wpłacili do spółki pieniądze, tak jak spółka twierdzi? Po to żeby się dowiedzieć, że zgodnie z podpisaną umową nie dostawali do ręki żadnego złota? Po to, żeby tych klientów wystraszyć? Żaden przecież z klientów nie byłby w stanie powiedzieć ani czy spółka ma zamiar kogokolwiek w przyszłości oszukać (co pozostawało poza czyjąkolwiek wtedy świadomością, może poza niejakim Marcinem z domu Stefańskim), ani w jaki sposób zarządza powierzonymi im – jako ceną za sprzedane złoto – pieniędzmi, czy przypadkiem nie obciąża ich ryzykiem (co byłoby kluczowe dla ustalenia, czy faktycznie zachodzą przesłanki ustawowe przestępstwa) bo samo gromadzenie środków bez obciążania ich ryzykiem, przestępstwem nie jest i nie zanosi się, aby miało być.

Nie, nie chodzi mi o uznanie prokuratorów za anioły bez skazy w tej sprawie, zapewne można było zrobić więcej, bardziej się przyłożyć do wykonania zaleceń sądu; zwłaszcza kwestia nadzoru jest tu mocno niejasna (aczkolwiek tu zarzuty są zaskakująco tonowane wobec prokuratorów z wyższych szczebli), ale dla mnie cała organizacja prokuratury pod względem funkcjonalnym jest mocno niejasna. Oczekiwałbym jednak, aby pan Prokurator Generalny nie robił z siebie Katona, ale jednocześnie udzielił odpowiedzi na parę innych interesujących pytań:
– ile postępowań karnych średnio w danym okresie prowadziła/nadzorowała prokurator zajmująca się sprawą Amber Gold, 
– ile postępowań karnych średnio w danym okresie nadzorował prokurator rejonowy będący przełożonym pani prokurator j/w, 
– ile postępowań karnych w poważnych sprawach gospodarczych średnio w danym okresie prokurator okręgowy nadzorujący sprawę Amber Gold,
– do jakiego czasu można rozsądnie przedłużyć dochodzenie?

Przypuszczam, że na forach prokuratorskich te pytania są stawiane, razem z dobitnymi odpowiedziami.  Prokurator Generalny albo tych odpowiedzi nie chce znać, albo udaje, że go nie dotyczą. Znacznie lepiej wychodzi ciskanie gromów na konferencjach prasowych, dziennikarze są prawie zachwyceni. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s