Porażka czajników

Przy okazji zeszłorocznego Touru pisałem o czajnikach i kalkulatorach, czyli kolarzach mniej zawierzających swojej sile i umiejętności zaatakowania w górach, niż mniej lub bardziej wyrafinowanej matematyce. W dzisiejszym królewskim etapie Giro do Passo Selvio też wszystko wyglądało na wielki pojedynek czajnikowo-matematyczny, bo czwórka mająca teoretyczne szanse na końcowy triumf przede wszystkim wzajemnie się pilnowała i zastanawiała, kto ile ugra na finałowej czasówce. 

Okazało się jednak, że jest wciąż jeszcze życie w peletonie. Tradycyjnie ktoś tam z przodu uciekał, inni gonili, a Gruppo Maglia Rosa dobrotliwie jechała swoje, w przekonaniu, że nikt tam im nie zagrozi, a na koniec i tak wszyscy osłabną. Interesująco się więc zrobiło, kiedy na końcowym podjeździe z czołowej grupki urwał się nieco zlekceważony Belg de Gendt i zaczął powiększać przewagę: do 4 minut, do 5 minut i rosło.. Uruchomione z niejakim opóźnieniem kalkulatory podpowiedziały, że jego strata była na tyle nieduża, że wspiął się (wirtualnie) na drugie miejsce w klasyfikacji, raptem 15 sekund za liderem. A tu pomocnicy już odpadli, zostali sami najlepsi, którzy bezradnie zaczęli spoglądać na siebie, kto weźmie na siebie ciężar pogoni.

W końcu ruszyli za „kontrolującym etap” Hesjedalem, i zaczęło się prawdziwe ściganie, oddzielające czajników od mistrzów: mocne tempo, walka o utrzymanie się za innymi, ucieczki i kontry. De Gendta nie mieli szans dogonić, ale przynajmniej zmniejszyli jego przewagę, niektórzy. Czasówka w każdym razie zapowiada się pasjonująco, może będzie pierwszy kanadyjski zwycięzca, a może nie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s