Z zimną krwią

Wielka Sobota, pora malowania jaj. Bez namysłu przygotowuję wszystko: szklanki, łyżki, talerze, ręcznik papierowy, ocet do utrwalania kolorów, włączam czajnik na wrzątek.. Wyjmuję z szafki zestaw barwników, i czuję jak robi mi się zimno.

Na opakowaniu napisane jest: Farby do farbowania pisanek na zimno. Jako że innych właściwie nie mam (to znaczy mam jakieś dziwne opakowanie, o którym na razie wspominać hadko), ze strachem otwieram opakowanie, żeby poszukać instrukcji użycia farb do farbowania na zimno. Znajduję, czytam, mrozi mnie jeszcze bardziej, choć w innych okolicach. Zgodnie z instrukcją, w celu ufarbowania pisanek na zimno, należy tabletkę farby rozpuścić w szklance gotującej się wody (z dodatkiem octu) i włożyć do środka ugotowane, jeszcze gorące jajko. 

Tego, kto jest odpowiedzialny za te opisy, z zimną krwią poddałbym farbowaniu na zimno. A potem dał mu tylko zimną wodę do mycia. 

Gorąco życzę wszystkim wesołych, kolorowych, spokojnych Świąt. 

PS Nie używajcie farbek do ostrożnego nakładania, wyciskanych z jakiejś koszulki. Kompletnie nietrafione, jeśli nie chodzi wyłącznie o zrobienie stada chaotycznych plamek. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s