Dziękujemy, Iranie?

To było ćwierć wieku temu: na meksykańskim mundialu Polska ciężko poległa z Linekerem, a mimo to udało się jej wyjść z grupy. Stało się tak za sprawą dziwacznego ówczesnego regulaminu, premiującego część drużyn zajmujących trzecie miejsca w czterodrużynowej grupie, oraz zwycięstwa Maroka nad Portugalią, co dało nam to właśnie trzecie miejsce (w porządku, remis z Marokiem i wygrana z Portugalią też trochę pomogły). Gazety pisały wtedy „Dziękujemy Maroko” (to znaczy wierzę że pisały, bo byłem wtedy z dala od nich, ale tak mi relacjonowano).

Dziś przed nami trzy ostatnie mecze w siatkarskim Pucharze Świata, na którym pozycja medalowa daje kwalifikację olimpijską. Kibice są pogrążeni w wyliczeniach, ile punktów z posiadanej przewagi możemy sobie pozwolić stracić w tych trzech meczach z najgroźniejszymi rywalami, żeby utrzymać się w czołowej trójce. Ba, niektórzy już nawet sformułowali teorie spiskowe o cichych układach między uczestnikami. A ja mam wrażenie, że w tych kalkulacjach zapominamy trochę o innych uczestnikach. Ci sami rywale, z którymi zostało nam grać, muszą jeszcze zagrać z japońskimi gospodarzami oraz z cichą rewelacją turnieju Iranem. I zwłaszcza w meczach z tym ostatnim mogą stracić punkty.

Czy za kilka dni napiszemy w nagłówkach „Dziękujemy Iranie”? Osobiście wolałbym, żeby to nie było potrzebne. Taki sukces lepiej smakuje. Poza tym, kiedy już podziękowaliśmy Maroku, to ciężko polegliśmy z Brazylią, i wolałbym tej analogii nie rozwijać. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s