Kaski, czyli neverending story

Na temat obowiązku używania kasków już kiedyś pisałem, krytycznie zresztą, ale dzisiaj nie całkiem się będę powtarzał, bo o trochę innych okolicznościach będzie. Przeczytałem sobie bowiem, że norwescy lekarze postulują, żeby w piłce nożnej (soccer) wprowadzić obowiązek gry w kaskach ochronnych, przynajmniej dla bramkarzy

Najpierw się zaśmiałem. A potem zacząłem się zastanawiać, gdzie ten obowiązek już trafił, a gdzie jeszcze trafi. Nie tak dawno trafiłem na jakiejś włoskiej stacji na powtórkę z kolarskich mistrzostw świata. Kiedy włączyłem, na przedzie jechała doborowa czwórka w składzie Indurain, Rominger, Jalabert, Chiappucci. Na głowach mieli: bejsbolówkę, chustkę, fryzurę i ..nie pamiętam (kasków było w każdym razie maluczko). Wydaje mi się, że to było zaledwie 17 lat temu (Agrigento ’94). Dokładnego zdjęcia jakoś nie umiem znaleźć, ale wyglądało trochę podobnie jak tu:

Chiapucci Bugno Indurain

Wayne’a Gretzky’ego po raz pierwszy widziałem w akcji chyba w meczu gwiazd, i jak słusznie zauważyli komentatorzy, wyróżnił się wtedy wyłącznie grą bez kasku (w hokeju były już one standardem). Tak samo i narciarze alpejscy kiedyś raczej jeździli w czapkach niż w kaskach – mam w pamięci wspomnienie oglądanej w czarno-białym telewizorze w latach najpóźniej 80-tych transmisji z jakiegoś slalomu, kiedy Bojan Krizaj rusza na trasę z gołą głową (przy czym zapamiętałem to chyba bardziej na zasadzie „a on w zimie bez czapki”). Wojciech Fortuna po złoty medal w Sapporo też jeszcze frunął w czapce (Piotr Fijas bił rekord świata w Planicy już w kasku). 

Nie zamierzam twierdzić, że w sporcie kaski są zbędne, niejeden sportowiec na pewno dozgonnie im dziękuje. Ale Woutera Weylandta nie uratował, a Felipe Massa życie zawdzięcza nie tyle kaskowi, co szczęściu (że sprężyna nie trafiła w odrobinę inne miejsce), przypadków w innych sportach teraz na szybko nie będę wyszukiwał. Pojawia się więc pytanie, czy skórka warta wyprawki.

Postanowiłem sobie więc wyobrazić piłkarzy grających w kaskach. Wizja skaczących do dośrodkowania kasków naprawdę solidnie poprawia humor:) aczkolwiek bardziej się obawiam, czy uderzenie głową opatrzoną w kask w cudzą kończynę, nie będzie dużo bardziej dotkliwe i niebezpieczne, niż gołą głową. Nawet solidnie twardą. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s