Aniołki Avitala (a nie Ariego, oczywiście)

Włączyłem dziś wieczorem telewizor, żeby się zrelaksować. Champignons League nie mam dostępnej, więc znalazłem relację z siatkarskich Mistrzostw Europy, gdzie Azerki grały z Holenderkami.

Na parkiecie działo sie ciekawie, bo Azerki nie dość, że nie chciały się poddać, ale momentami solidnie lały faworytki, wygrały pierwszego seta i śmiało zmierzały do powtórki w drugim. Laniu przewodziła atakująca Rahimowa, która tłukła z siłą i dynamiką młodego Wlazłego, a że dostawała co najmniej połowę piłek, to i wyniki miała efektowne (choć było to jednak bardziej podobne do często spotykanego w siatkówce kobiecej modelu „gramy na wysoką skuteczną atakującą, która trafi nawet z ławki rezerwowych”).

Holenderki jakimś cudem wygrały jednak drugiego seta, broniąc cztery setbole, a Rahimowa podzieliła los Wlazłego – zabrakło zdrowia, to i skuteczność się skończyła, ledwo potrafiła skończyć cokolwiek. Od tego momentu mecz zaczął przypominać egzekucję (w pierwszych dwóch setach 50:50, w dwu następnych 50:33 dla Oranje) i można było patrząc na efektowną grę Holenderek, mniej odczuwać wyrzutów, kiedy wzrok z piłki uciekał na grające. A drużyna holenderska była wręcz świetlista od blond czuprynek (oczywiście z pewnymi wyjątkami). Debby Stam mam w pamięci zakodowaną od dawna, ale rozgrywająca Laura Dijkema to odkrycie tego turnieju. Diabolicznie piękna i zabójczo skuteczna, albo na odwrót.

Laura Dijkema Holandia Netherlands

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s