Śmigusowe strategie

Sporą część dzisiejszego dnia spędziłem w ogródku na przyziemnej batalii z mleczami (bo za chwilę zaczną kwitnąć, a poprawianie trawnika traktuję bardziej jako wyzwanie, niż jako pracę). Przez cały ten czas mogłem słuchać, jak dzieciaki latają po osiedlu i organizują sobie śmigusowe polewanki. I przyznam, że bawiło mnie serdecznie, z jakim zmysłem taktyczno-strategicznym podchodziły do rzeczy. Ciągle się słyszało o barykadach, umocnieniach, zwiadach, podchodach, zasadzkach, użyciu ciężkiej artylerii (wąż podłączony do zaworu).. Ba, sięgały nawet po wywiad i dezinformację („bo on będzie udawać, że jest z nimi, i poda im nasz fałszywy plan, a nam ich prawdziwy plan”). Ciekawe, skąd czerpią te wszystkie militarne koncepty. W zamierzchłych czasach mojej młodości, traktowaliśmy to bardziej luzacko, wręcz partyzancko, ot – kto kogo trafi, organizując się co najwyżej według klucza seksistowskiego („dziewczyna? musi być mokra, urraaa!”). Przy czym mnie samemu największą radochę sprawiało potraktowanie kogoś wiadrem, zwłaszcza znienacka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s