Dwa lata jak dla brata (i pięć setek)

No i stało się: upłynął kolejny, drugi (jakże ważny) rok istnienia bloga! Ostatnio często nachodzi mnie myśl, że nie mam czasu na blogowanie, ale wciąż ją zwalczam, więc póki co blog będzie działał. Tym bardziej, że służy (nadal) do notowania rozmaitych rzeczy – jest na nim (nadal) miejsce i na drobne ciekawostki, i na doraźne komentarze do rzeczywistości, i na swobodne rozważania, i na sierioznie wyglądające opracowania (przy tych ostatnich najbardziej się trzeba napracować, więc na nich blog by nie pożył, ale wszak to zapiski tylko kiepsko uczesane). A i tak wiele pomysłów na notki (ze wszystkich kategorii) popada w zapomnienie, bo albo jestem z daleka od komputera (czasem fizycznie blisko, ale to za mało), albo notka wymagałaby dopracowania, albo mnie co innego bardziej zajmie:) W każdym razie skutecznie wyleczyłem się z pomysłów na dzielenie bloga na części tematyczne – z perspektywy czasu oceniam ten zamysł jako podszyty chęcią silniejszego promowania poszczególnych „kategorii”. A pies trącał jakiekolwiek promowanie, wszystkich którzy tu zaglądają regularnie, zawsze witam serdecznie (choć nie chlebem, solą czy indywidualnym słowem powitania) , a czy liczba odwiedzających się zwiększy – to nie jest ważne. Ze statystyk wynika zresztą, że najczęściej zaglądają tu ludzie szukający bliżej niezidentyfikowanych zdjęć (nawet Google Analytics nie potrafi powiedzieć jakich, choćby szukający trafili poprzez Google), z których naprawdę niewielu zostaje choćby na chwilę.

A przy okazji dzisiejszej rocznicy udało mi się tak wycelować, że notka urodzinowa jest jednocześnie jubileuszową pięćsetną notką na blogu. Warto było pocelować, bo przy aktualnym tempie pisania następna jubileuszowa notka powstanie gdzieś za dwa lata:) Doprawdy, ideałem jubileuszowania byłoby, gdyby jeszcze liczba komentarzy na urodziny osiągnęła równe 500 – niestety, zabrakło dokładnie czternastu (nie żebym Wam coś sugerował, ale blog nie obraziłby się, gdybyście to nadgonili:)).

No to idę świętować przy Piratach z Karaibów – którzy będą jednak tylko sposobem zabicia czasu przez kolejnym odcinkiem FlashForwarda na AXN (tak, jednak oglądam, pomimo debilnej przerwy na parę miesięcy).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s